28 Mar

Na samo dno

Gdybym tylko mógł to bardzo chętnie wymieniłbym swojego ojca na człowieka bardziej zaradnego życiowo, lepiej wykształconego i zarabiającego więcej pieniędzy niż obecnie. Nie wiem jak to jest, że ojcowie moich kolegów osiągają sukcesy zawodowe i są dla swoich dzieci prawdziwymi wzorami, a mój nie potrafi ani jednego, ani drugiego. Mówi się, że rodziny się sobie nie wybiera, jednak ja trafiłem aż tak kiepsko, że chętnie swoją podmieniłbym na jakąś inną.

Nie zawsze było tak, że musiałem się swojego taty wstydzić. Jeszcze kilka lat temu ojciec pracował jako ślusarz Bełchatów i choć jego praca była fizyczna i ciężka, to był dumny ze swojego zawodu i tego, co robi w życiu. Cieszyłem się wtedy, że w domu są pieniądze i nasza rodzina żyje całkiem dostatnio. Ojciec jako ślusarz nie zarabiał przecież wcale tak mało. Z chwilą upadku zatrudniającej go firmy ojciec stracił posadę, a wraz z nią całą godność i chęć do życia. W ciągu kilku miesięcy stoczył się po równi pochyłej na sam dół, z którego teraz nie można go wydostać nawet najdłuższym żurawiem. Po stracie pracy i problemach ze znalezieniem nowej posady ojciec zaczął zaglądać do kieliszka – coraz częściej i częściej, by w końcu nie móc się obejść bez codziennej dawki alkoholu.

W obecnych czasach ojcu od czasu do czasu uda się złapać jakąś dorywczą fuchę, z której część wynagrodzenia idzie oczywiście na alkohol. Ojciec mamie oddaje jakieś śmieszne pieniądze, a sam ma później za co pić przez kolejny tydzień.

Tagi: ,
Kategoria: Życie osobiste

Komantarze (Brak )

Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy.

Praca ślusarza © 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.